fbpx
MENU

Jestem fotografem ślubnym zawsze więc będę miała własną wizję zdjęć a zwłaszcza siebie na zdjęciach :p. Postanowiłam więc, że nasze portrety zrobię po swojemu ale z pomocą przyjaciół.

Na początku przygotowałam moodboard. Poszukałam inspiracji  by zrozumiale przekazać przyjaciółce Agnieszce jakich kadrów potrzebuję bo to właśnie ona miała trzymać aparat. Razem ze mną ukończyła fotografię więc zna się na obsłudze sprzętu i ma wrażliwe oko – zauważy pewne rzeczu, których ja pozując, nie widzę.  Wydrukowałam więc inspiracje i rozrysowałam pomysły w zeszycie. Zdjecia robiliśmy w tym samym miejscu co jej plener wiedziałam więc czego się spodziewać – piękne to pole.
Przygotowaliśmy tło, wzięliśmy meble i oprócz aparatu cyfrowego sprzęt analogowy. Postanowiliśmy wykorzystać zachodzące słońce bo to przecież najpiękniejsze światło!

Początkowo było trochę nerwowo bo, jak to zwykle bywa, pewne rzeczy nie wyszły. Mój Emil niezbyt dobrze się czuł i był rozkojarzony, nie zorganizowaliśmy też niestety bukietu ale na szczęście żaden z wymyślonych kadrów nie wymagał kwiatów. Ponadto wszyscy straaaasznie zgłodnieliśmy więc zamówiliśmy pizzę – tak, zamówiliśmy pizzę na środek pola! To rozluźniło atmosferę i co więcej stworzyło możliwość do wykonania zdjęć nieplanowanych. O jakie chodzi – zobaczycie poniżej. Nasze humory, a zwłaszcza Emila, od razu się poprawiły. Zdjęcia wykonywaliśmy do zachodu słońca. Gdy na horyzoncie pojawiło się czerwone światło uruchomiliśmy lampę i otworzyliśmy szampana…

 

Plener obrabiałam i poddawałam edycji.
Sama określiłam jak finalnie ma wyglądać obraz. Nie wyszło dużo zdjęć ale nie o to chodziło przecież. Udało nam się zrealizować portrety o jakich marzyłam.

Muszę przyznać, że to nie jest tak że wyszło idealnie. Parę rzeczy, jakbym mogła powtórzyć, bym poprawiła. Głównie wyraz twarzy przy otwieraniu szampana – zapomnieliśmy o tej o aktorsko-naturalnej i szczerej radości i jesteśmy trochę pokrzywieni w oczekiwaniu na wybuch. Możliwe też, że zaczęlibyśmy wcześniej gdyż światło za szybko zachodziło i nie zdążyliśmy zrealizować paru kadrów zaplanowanych na sprzęt analogowym.
Mimo to przecież w sumie wyszło dokładnie tak jacy jesteśmy. Nieidealne miny – nie jesteśmy modelami. Gdzieś udało nam się złapać nasze charaktery, powygłupialiśmy się, pośmialiśmy się. Będzie co wspominać. A efekty i tak, w sumie,  wyszły super. Mamy fantastyczne wspomnienia i piękne zdjęcia. I kolejny super spędzony czas z przyjaciółmi. 

Inspiracje

CLOSE