fbpx
MENU

Tektura Boho

Karolina & Filip

Industrialne miejsce w Łodzi?
Tektura Boho.
Sala jest otoczona pofabrycznymi przestrzeniami przemysłu bawełnianego, cegłą, zarośniętym tynkiem i starą elewacją.
Stanowi niewątpliwie idealne połączenie industrialnej formy i elegancji.
Już drugi raz miałam przyjemność fotografować w tej lokalizacji.

Karolina i Filip to para, która kocha świat kinematografii.
Ona jest miłośniczką filmów i jeździ na festiwale filmowe, z Filipem zaś okazało się, że łączą nas zainteresowania muzyczne. Zakochani idealnie dobrani dbający o szczegóły estetyczne – serduszko od razu moje drży!

Już na samej sesji narzeczeńskiej zaskoczyli mnie swoją stylizacją- para dosłownie wyjęta z czasów międzywojennych. Parę ujęć znajdziecie na końcu reportażu a całą romantyczną historię, którą napisaliśmy tego dnia -na blogu.
Po takim spotkaniu wiedziałam, że w dniu ślubu również mogę spodziewać się dopracowanych dekoracji i ciekawej przestrzeni 🙂

Młodzi szykowali się w jednym domu, który przywiódł mi na myśl amerykańskie domy jednorodzinne, które znamy z filmów –  oczywiście skojarzenia filmowe same wpadały mi tego dnia do głowy.
Wszędzie w okół odbywała się radosna krzątanina. Stroje Karoliny i Filipa idealnie podkreślały ich styl i osobowość. A sukienkę panny młodej uszył ich przyjaciel – ten sam, który namalował fantastyczny obraz z jednorożcem!

Ubrana w kwiaty i rośliny wyrastające się ze słoików i wazonów Tektura Boho wygladała niewątpliwie zjawiskowo . Tak prosto przystrojone, drewniane stoły nabrały jeszcze bardziej magicznego charakteru. Przez dekoracje i szkło przebijały się kolorowe światła i blask świec, a przy talerzu każdego gościa stały urocze słoiczki z własnoręcznie przygotowanymi specjałami przez parę młodą.

Karolina i Filip po romantycznej ceremonii ślubnej dojechali na salę prawdopodobnie w ostatniej chwili przed totalnym armagedonem, który zaserwowała pogoda. Niebo zrobiło się czarne i oczywiście przyszła ogromna burza. Wcześniej powietrze stawało się tylko coraz bardziej gęste i parne. W związku z tym zdążyliśmy zrobić grupowe zdjęcie i wszyscy schowali się przed deszczem. Chociaż burza zabrała nam ostatnie promienie słońca to udało nam się wykonać mini plener w przestrzeniach Wi-my jak było już ciemno. Zastane oświetlenie i lama błyskowa to idealne rozwiązania do wizualnych eksperymentów!!!

Między tańcami Karolina i Filip przygotowali dla gości zabawę kulinarną – bo bardzo lubią gotować (stąd tez kuchenny motyw na ich obrączkach) oraz pokroili przepiękny tort od Sweet Corner. Znalazł się też, oczywiście, czas na wzruszające przemowy i chwile oddechu.

Ogólnie, samo wesele, cóż… jest coś takiego w Tekturze Boho, że parkiet tu płonie. A może to też kwestia, że zawsze trafiam tu na ciekawe światło od dja. W każdym bądź razie bardzo lubię fotografować tu zabawę, tańce,  szaleństwo. . Bezsprzecznie mają wesela w tym miejscu coś magicznego. Powiedziałabym nawet, że uwalniają coś w człowieku. Coś pierwotnego ale absolutnie nie związanego ze zwierzęcym szałem. Tutaj szaleństwo ma stronę magiczną.

Niewątpliwie to jedno z tych wesel co zapada w pamięć. Może dlatego, że co jakiś czas odzywamy się do siebie z parą młodą, chociaż myślę, że też dlatego że był to dzień idealnie odzwierciedlający charakter zakochanych, a takie śluby właśnie najbardziej zapadają w pamięć.

CLOSE