fbpx
MENU

Muzyka pełna miłości

Jest coś takiego w muzyce, że potrafi człowieka przenieść w zupełnie inną przestrzeń, miejsce. Potrafi zmienić nasze emocje, spotęgować je lub osłabić, ma moc wzruszenia i wprawiania w dobry nastrój.

Skończyłam szkołę muzyczną 1 stopnia, gdzie uczyłam się grać na fortepianie ale, co zrozumiałam po wielu latach, wtedy nie kochałam muzyki. Kojarzyła mi się z nudnym siedzeniem przy pianinie i powtarzaniem w kółko tych samych ćwiczeń, akordów, fragmentów. Monotonia powtórzeń w szkole i po szkole, kiedy inne dzieciaki miały czas wolny to ciężki wybór dla dziecka, które nie ma w sobie wyjątkowego daru. Przelałam wtedy dużo łez i udało mi się chwilowo znienawidzić zarówno muzykę jak i parę osób. 

Jednak. Dźwięki różnych instrumentów i śpiew odbijały się echem w korytarzach, wiecznie przepływały przez szkolne ściany i otaczały mnie od bardzo młodego wieku. Sprawiło to, że podchodzę do niej bardzo emocjonalnie. Każda nuta przenosi mnie natychmiast do innej rzeczywistości czy wspomnień, potrafi przyspieszyć bicie serca czy spowodować drżenie i łzy. Bardzo podziwiam ludzi, którzy potrafią  je łączyć i tworzyć utwory, tym bardziej, że ja z tą nauką przegrałam, została mi tylko wrażliwość.

 Lavia Hart – Karolinę poznałam na wernisażu mojego kuzyna, na którym odpowiadała za muzyczną przestrzeń uzupełniającą kosmiczne obrazy i rzeźby. 
Pamiętam dokładnie jej jasne włosy i niebieską spódnicę oraz dziwne maszynki pełne kolorowych guziczków, które pod jej szczupłymi palcami wydobywały z siebie dźwięki. Może też fakt, że temat wydarzenia był kosmiczny, bardzo mi bliski, w jakiś sposób wpłynął na nasze poznanie i utrzymującą się znajomość.

Chyba mogę powiedzieć, że polubiłyśmy się po pierwszej rozmowie. Od razu też stwierdziłyśmy, że musimy kiedyś, koniecznie, umówić na zdjęcia.

I owszem tak też się stało. Zdjęcia były. Udało mi się też dotrzeć na jej koncert i poznać jej chłopaka,  Tadeusza – Hey Hato, który również jest muzykiem. Wiedziałam, że chcę kiedyś zrobić im portrety, pełne miłości i radości kadry.

> Koniecznie zajrzyjcie na ich fanpage i posłuchajcie co pięknego tworzą! Muzyka towarzysząca fotografiom jest również ich autorstwa.

Długo trwało nim w końcu udało nam się spotkać ale – udało się. W lutym 2020, którego temperatury były wysokie, a tego dnia nawiedził nas w Polsce cyklon, który spowodował, że za oknem spadały fale deszczu, niebo co chwila jaśniało a powietrze grzmiało. Burza w lutym – kto by pomyślał. 


Dzień był niesamowity gdyż ciężkie chmury co jakiś czas przeganiało słońce,  światło było ciężkie, plastyczne, jakby brunatne. Nas otaczał zapach kawy i woń drzewa sandałowego, które paliliśmy by uzyskać zamglone efekty i kłębiący się w przeróżne kształty dym.  

Eksperymentowaliśmy. Bawiliśmy się formą, oni się rozbierali i przebierali, siadali, kładli na kanapie, na podłodze, w łóżku. Wykorzystaliśmy i nawet ich pstrokatą łazienkę. Ale również grali przez chwilę więc aura była magiczna a muzyka pływała w okół.Kadry przepełniane były namiętnością, melancholią, światłem i kontrastem lampy błyskowej. 

Miałam aparat cyfrowy, analogowy mały i średni format, który wpuszcza świetlne bliki.   Bardzo mnie zaskoczyła swoboda i szczerość w pozowaniu Karoliny i Tadeusza. Właściwie to oni nie pozowali, zachowywali się naturalnie i nie krępowali się za bardzo. Jestem wdzięczna za słowa, że moja osoba nie onieśmiela w żaden sposób tylko delikatnie pomaga. To bardzo dla mnie ważne – chcę opowiadać historie o miłości pełne różnych emocji ale w atmosferze pozbawionej spięcia i nerwowości.

W skrócie było romantycznie i hardrockowo 🙂
Ale tacy właśnie są Karolina i Tadeusz – romantyzmu może by się wyparli ale czyż twórcy sztucy nie są nią przesiąknięci?  Czy muzyka nie łączy delikatności i  potęgi? Emocje, napięcia, miłość i namiętność, delikatność i ogień.

Comments
Add Your Comment

CLOSE