fbpx
MENU

Daria, Piotrek i Krzyś

Jesienna sesja rodzinna w odcieniach czerwieni i pomarańczy, z wyschniętymi trawami, pyłem unoszącym się na wietrze – piękne scenerie do radosnych, pamiątkowych zdjęć.   Ten specyficzny rok zmienił moje podejście do sesji rodzinnych. A właściwie może nie do samych sesji jak do samych dzieci. Będę szczera- nie bardzo dzieci rozumiem i nie wiem jak je traktować. Trochę traktowałam je zawsze jak kruchótkich przybyszy z kosmosu, delikatnych i dziwnych, którzy posługują się zupełnie niezrozumiałym dla mnie językiem. Ale w tym roku się to zmieniło. Po prostu przyzwyczaiłam się, nauczyłam dziecięcych zachowań. Nie zostałam wprawdzie ulubioną ciotką, której można wejść na głowę i która ma fantastyczne, bezpośrednie i luźne podejście do pociech. Aż tak to nie, ale polubiłam obserwowanie dzieci, dźwięk ich szczerego śmiechu, miny, które stroją. Polubiłam reakcje i spojrzenia rodziców, radość i piękną więź która ich łączy.

Jesień – czas symbolicznego przemijania. Wszystko brązowieje, czerwienieje, żółknie. Liście spadają z drzew pozostawiając smutne, nagie gałęzie. Dla mnie – trudna do fotografowania pora roku, gdyż nie przepadam za jej kolorystyką. Nie znajdziecie u mnie wielu zdjęć pięknych czerwonych drzew ani złocących się liści tak bardzo lubianych i będących obiektem wielkiego zachwytu. Jak zawsze ucieknę na pola, pola suche, pożółkłe, w beżach i szarościach. I stanę pod tym nagim drzewem bo dla mnie ma subtelniejszą i o wiele ciekawszą aurę niż nieopodal złocące się góry. Bo jesienna sesja rodzinna nie musi zostać cała przybrana w klasyczną kolorystykę. A jeśli już podkreślić jesienny charakter to postawię czerwoną ściankę przy jesiennej gałązce, między trawami.  

 

Dlaczego zdjęcia są ważne? Bo zatrzymują czas, stają się pamięcią. A jak się często mówi o dzieciach? – Jak one szybko rosną! I to prawna, dzieci zmieniają się w tempie błyskawicznym! Więc czy nie warto uwiecznić się z nimi w różnych etapach ich życia?

 

Jesienna sesja rodzinna z Darią, Piotrkiem i Krzysiem. Rodziców możecie kojarzyć z pleneru, który wykonywaliśmy w górach a teraz wrócili do mnie z małym Krzysiem. Krzysiem ciekawym i odważnym, eksplorującym trwawiaste gęstwiny i polne przestrzenie. Z radosnym uśmiechem, zdziwieniem a czasem wielką koncentracją.

CLOSE
You cannot copy content of this page